Menu

Biologia chrząszczy - dr Szymon Konwerski 1/3

Rozmawiam z dr. Szymonem Konwerskim, który jest rockmanem, tfu... koleopterologiem, czyli specem od tęgopokrywych, a zatem chrząszczy. Największej i najbardziej bioróżnorodnej grupy zwierząt na świecie. No przynajmniej z tego co naukowcom do tej pory wiadomo. Nasze owocne spotkanie podzielone jest na trzy odcinki, a planowany jest jeszcze jeden. Cytowany fragment filmu: "Faraon" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza z 1965 r. Miłego odbioru.

Zbiory Przyrodnicze, Wydział Biologii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu: https://muzeauczelniane.pl/zbiory-przyrodnicze-wydzial-biologii-uniwersytet-im-adama-mickiewicza-w-poznaniu

Mastering: Krystian Zych z Jak zrobić podcast: https://jakzrobicpodcast.pl/

Rozdziały:
  • 00:00:00 Intro i wstęp

  • 00:07:00 Ile żyje chrząszczy?

  • 00:19:17 Jak zbudowane są tęgopokrywe

  • 00:29:09 Czym żywią się chrząszcze?

  • 00:37:48 Geneza i ewolucja chrząszczy

  • 00:47:45 Współczesne taksony

  • 00:54:27 Badanie chrząszczy

Jeżeli spodobał się Tobie odcinek możesz postawić mi dobrą kawę lub coś innego: https://tiny.pl/78v2j
Możesz także regularnie wspierać Radio Warroza za pomocą portalu Patronite:
Ilustracja bardzo małe chrząszcza
Jeden z najmniejszych (0,5 mm) chrząszczy świata (z rodziny piórkoskrzydłych) - Nephanes titan, fot: Zbiory Muzealne UAM
Zdjęcie największego chrząszcza
Największy chrząszcz świata (może dochodzić do 18 cm): Titanus giganteus, fot: Emoke Denes (CC BY)

Strzelnica pełna żądeł

Nieczynna strzelnica w Łukowie to jak się okazuje dość unikatowe miejsce prawdziwie leniwej (gdyż utworzonej samoczynnie całkiem przy okazji przez ludzkie zaniechanie i zostawienie terenu samopas jak się dowiedziałem przez ok. 20 lat) biernej "ochrony przyrody", gdzie można spotkać olbrzymią różnorodność gatunkową żądłówek, czyli np. rzadkich pszczół niemiodnych i ich kuzynek grzebaczy. A zatem także przypuszczalnie, wielorakość z satysfakcją pasożytującej na nich faunie. :)

Wygląd strzelnicy
Strzelnica w Łukowie jesienią 2020 roku (fot. Przemysław Laskowski)

Miejsce wygląda na piękne siedlisko dla ewolucyjnej gry owadów ze środowiskiem. Warrozie wydaje się, że warto zachować to miejsce, tak aby współgrało z planami ponownego uruchomienia strzelnicy. Do tego jest potrzebne pewne ograniczenie przy zabiegach remontowych sprowadzających się głównie do unikania prac ciężkim sprzętem. Następnie już aktywna strzelnica mogłaby się wzajemnie uzupełniać z pewną ochroną przyrodniczą tego miejsca, choćby poprzez utrzymanie wykoszonych kulochwytów w dobrym stanie. Przypomnijmy, że większość pszczół w Polsce (pod względem gatunkowym) gniazduje w ziemi, a więc dla nich takie miejsca są w zasadzie rajem.

Grzebacz (osa grzebiaca)
Wardzanka żądlica (Bembix rostrata) – znajdująca się na Czerwonej liście z kategorią VU (fot. Przemysław Laskowski)

Teraz i w przyszłości można by tam zaobserwować interesujące związki ekologiczne pomiędzy organizmami bardziej starymi i bardziej nowymi, tzw. rodzimymi i tzw. obcymi, odkryć kolejne organizmy lub ich mieszańce. Jednak bez względu czy siedlisko to będzie chronione bardziej biernie lub czynnie, to ważniejsze najpierw jest, aby w ogóle mogło zostać utrzymane. Dlatego proponuję wspieranie tego pomysłu ku własnej satysfakcji, ot choćby z powodu możliwości odwiedzenia kiedyś tego miejsca i podziwiania. Warrozy zdaniem fajnie byłoby tam zrobić kiedyś wywiad do podkastu z apidologiem lub miłośnikiem owadów latających. :) Na dzień dzisiejszy wspierać można udostępnianiem poniższego filmu.

Odkrywcą miejscówki jest lokalny miłośnik przyrody: Przemek Laskowski.
O strzelnicy ładnie pisała Kasia Miesierka z bloga o żądłówkach Dzicy Zapylacze, który serdecznie proponuję.
Autorem filmu jest artystka filmowiec i miłośniczka pszczołokształtnych Kamila Chomicz.

Aktualizacja

Pszczela miejscówka na strzelnicy chyba została ocalona. Więcej tutaj: https://dzicyzapylacze.pl/dobre-wiesci-z-lukowa
Teraz pszczele parazyty do boju. Pokażcie co potraficie. Kierunek Łuków!!!

Pszczoły w mieście a pasieki - dyskusja

Ilustracja odcinka podcastu

W poprzednim odcinku podkastu Radio Warroza opublikowałem reportaż i suplement dotyczący listu z portalu Nauka dla przyrody pt: "Stawianie uli nie pomaga pszczołom". Tym razem zapraszam na dyskusję internetową dotyczącą refleksji i wniosków osób zainteresowanych tematem reportażu jakie nasunęły im się po jego odsłuchaniu. Moimi rozmówcami tym razem są:

  • dr hab Andrzej Oleksa: prof. Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, biolog i ekolog molekularny, specjalista od pachnicy dębowej i rodzimego podgatunku pszczoły miodnej.


  • Rafał Szyrszeń: mgr. inż. ogrodnictwa o specjalności bioinżynieria, youtuber z kanału Zielony Umysł, prywatnie miłośnik pszczół miodnych i samotnych.


  • Tom Radziwonowski: pszczelarz zawodowy i hodowca matek pszczelich, właściciel firmy Miejska Pasieka.


  • Łukasz Fuglewicz: edukator przyrodniczy i pracownik Słowińskiego Parku Narodowego, prywatnie miłośnik owadów zapylających.


Zdjęcia: https://www.researchgate.net

Produkcja podkastu wymaga dużego nakładu pracy. Jeżeli spodobał się Tobie odcinek możesz postawić mi dobrą kawę lub coś innego: https://tiny.pl/78v2j
Możesz także regularnie wspierać Radio Warroza za pomocą portalu Patronite:

Antropocen: działanie ma sens

Polemika do eseju prof. Chris D. Thomasa pt.: "Antropocen może sprzyjać wzrostowi różnorodności biologicznej" (Nature 2013).

Chris Thomas argumentuje, że naturalne mieszańcowanie się gatunków inwazyjnych i rodzimych może przynieść nieprzewidziane korzyści ekologiczne. Jednakże niebezpieczne jest lekceważenie potencjału gatunków nierodzimych w zakresie szkód ekologicznych i ekonomicznych, które mogą ujawnić się po dekadach pozostawania niewinnymi, lub w sposób mało widoczny, ale ogromnie szkodliwy (D. Simberloff et al. Trends Ecol. Evol. 28, 58-66; 2013).

Thomas wymienia Spartina anglica jako potencjalny wkład w przyszłą bioróżnorodność. Roślina ta jest jednak tak rozpowszechniona i niszczycielska, że znalazła się na liście "100 najgorszych na świecie inwazyjnych gatunków obcych" Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody.

Jakikolwiek wzrost lokalnej bioróżnorodności, który może nastąpić dzięki wprowadzonym gatunkom, zostanie zniwelowany przez ogólny globalny spadek. Na przykład na Hawajach występowało kiedyś 114 rodzimych gatunków ptaków. Obecnie 55 z nich wyginęło, a 53 zostały wprowadzone, więc lokalna zmiana w liczbie gatunków jest minimalna. W skali globalnej jednak zmiana ta jest katastrofą. Wprowadzone gatunki są także powszechne w innych miejscach, ale 48% rodzimych gatunków na wyspach zniknęło na zawsze.

Projekt (już nie projekt przyp. tłum) przepisów Unii Europejskiej dotyczących kontroli wprowadzonych gatunków nie zakłada, że ich wpływ jest zawsze negatywny, jak sugeruje Thomas. Gatunki będą oceniane pod kątem ryzyka, a państwa będą następnie zobowiązane do kontrolowania co najwyżej 50 spośród tych, których szkodliwość zostanie potwierdzona.

Podtrzymujemy, że zwalczanie gatunków inwazyjnych po oszacowaniu zagrożenia, jakie stwarzają, jest dobrze uzasadnione na gruncie naukowym i nie jest "nieracjonalne".

Autorzy polemiki profesorowie Daniem Simberloff i Piero Genovesi są ekologami i biologami, specjalistami biologii konserwatorskiej oraz wybitnymi znawcami organizmów inwazyjnych oraz zagrożeń z nimi związanych.

© Simberloff, D., Genovesi, P. Anthropocene: action makes sense. Nature 502, 624 (2013). https://doi.org/10.1038/502624b



Przygotowywanie tłumaczeń publikacji popularno-naukowych na język polski wymaga poświęcenia sporo czasu oraz zaangażowania merytorycznego.

Wyjaśnienie na wszelki wypadek. Nie z każdym artykułem, a tym bardziej w dziale esejów (prezentujących punkt widzenia autora), które tu się ukazują w formie tłumaczenia w całości lub we fragmentach autor tego bloga zgadza się całkowicie. Czasem artykuły zostają opublikowane, choćby dla dobra poznania różnych opinii i wyrobienia sobie własnej, lub z chęci poszerzenia odbiorców jakiś artykułów również na język polski. Za teksty odpowiada ta osoba, która się pod nim podpisała. Tłumacz może odpowiadać jedynie za poprawność tłumaczenia.

Komentarz tłumacza:

Moim zdaniem autorzy polemiki nie obalają w niej tez prof. Chrisa D. Thomasa, które dotyczą deskryptywnych twierdzeń. Nie zgadzają się głównie co do oceny zjawisk i na co innego kładą nacisk w tej ocenie niż on.

Poglądy dotyczące wartościowania zjawisk przyrodniczych i oceny z niej wynikające wykraczają poza sferę nauki. Pytanie czy prof. Chris Thomas przeczy danym naukowym? Tego nie jestem jednak w stanie ocenić ale polemika tego nie stwierdza. Autor eseju pisze o tym, że lokalnie wrasta bioróżnorodność pomimo, że globalnie maleje. Tymczasem autorzy polemiki piszą, że jakikolwiek wzrost lokalnej bioróżnorodności zostanie zniwelowany przez globalny spadek. Jest to w istocie zbliżone stwierdzenie tylko nieco inaczej przedstawiające sprawę. Jedna to wizja umiarkowanie optymistyczna, a druga negatywna.

Jednak prof. Chris Thomas nie pisał, że jakiekolwiek działanie nie ma sensu, jak sugeruje tytuł polemiki. Odnosił się raczej do jego zdaniem zbyt emocjonalnie negatywnego nastawienia ludzi w tym naukowców. Jak widać z wykładu prof. Daniel Simberloff uważa, że jest na wojnie ludzkości z inwazyjniakami mogącej doprowadzić do ekologicznej katastrofy. Autor kontrowersyjnego eseju z kolei, że jest w strefie bardzo dynamicznych zmian mogących doprowadzić do ciekawych innowacji ekologiczno-ewolucyjnych w tym do wzrostu nowej bioróżnorodności.

Taka to różnica moim zdaniem: emocjonalna.

Prof. Chris Thomas zresztą napisał, że ogólne zwiększenie bioróżnorodności może nastąpić w ciągu miliona lat. Falsyfikowalne? Chyba nie, ale nie da się też w tej chwili sfalsyfikować tezy odwrotnej. Czyli to kwestia opinii / aktualnie nienaukowej hipotezy wyprowadzonej z próby przewidywania przyszłości, którą można posiadać o ile się to wyraźnie zaznaczy, aby nie wprowadzać w błąd. Czy tutaj autor eseju popełnił ten błąd? Pozostawię to do rozsądzenia polskim czytelnikom. :)

Moim zdaniem esej, z którym polemizują autorzy jest ciekawy, ożywczy, nieszablonowy i nietendencyjny, kontrowersyjny (a jakże, to jakaś wada?). Skłaniając do rozmyślań i dyskusji pobudza skostniały - od ulubionych idei i hipotez - umysł. Dlatego warto było go opublikować.

Antropocen może sprzyjać wzrostowi różnorodności biologicznej

Ludzkość zapoczątkowała erę ekologicznych przemian. Nadszedł czas, by przemyśleć naszą irracjonalną niechęć do gatunków inwazyjnych, przekonuje prof. Chris D. Thomas w publikacji z Nature w 2013 roku.
Tutaj: polemika

Działalność człowieka bardzo zmienia środowisko, na co wskazuje opublikowany w 2013 roku raport Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC). Jednak nie wszystkie zmiany są złe. Jednym ze sposobów, w jaki zwierzęta i rośliny reagują na ocieplenie klimatu, jest na przykład migracja poza ich historyczne terytoria, tak jak to się dzieje, gdy są one przemieszczane do nowych regionów przez ludzi. Reakcja ludzi, którzy uważają się za "okupowanych" przez takie "obce" gatunki, jest często irracjonalna.

Celowe tępienie nowego - tylko dlatego, że jest nowy - nie jest już możliwe do utrzymania w świecie szybkich globalnych zmian.

Zdjęcie z nagrania filmu Zdjęcie z wywiadu z pszczelarzem
Stare nawłociowisko z dominacją organizmu ewolucyjnie skutecznego i hybrydyzującego pomiędzy gatunkami, dzięki czemu powstają ewolucyjne innowacje. Uznany powszechnie i prawnie za "szkodnika" w Polsce.

To prawda, że niektóre gatunki inwazyjne niszczą ekosystemy i mogą eliminować gatunki miejscowe. W związku z tym na przykład Komisja Europejska przyjęła przepisy mające na celu kontrolę "negatywnego" wpływu gatunków wprowadzonych w wyniku działalności człowieka, choć nie mówi dokładnie, jak należy zdefiniować ten wpływ. Trzeba jednak pamiętać, że jednocześnie ten sam proces może również zwiększyć różnorodność ekologiczną. Na każdy wprowadzony gatunek, który się pojawia, przypada średnio mniej niż jeden gatunek rodzimy. Wielka Brytania, na przykład, zyskała 1875 zadomowionych gatunków nierodzimych, nie tracąc nic na rzecz najeźdźców.

Rozwój ludzkości - okrzyknięty erą antropocenu – może również zwiększać różnorodność biologiczną w innych sposób.

Nowe siedliska antropogeniczne, takie jak pola uprawne i miasta, zwykle są siedliskiem mniejszej liczby gatunków niż pierwotnie, ale zawierają także gatunki, które wcześniej były tam rzadkie lub nieobecne. Zestaw nowych i starych siedlisk obejmuje więcej gatunków niż pierwotna roślinność - różnorodność siedlisk jest jednym z najsilniejszych czynników prognozujących różnorodność ekologiczną. Zmiany klimatyczne również mają wpływ na zwiększenie różnorodności regionalnej, ponieważ różnorodność ta wzrasta wraz z temperaturą i opadami, a obie te wartości rosną (średnio, ale nie wszędzie). Globalne różnice w różnorodności powodują, że więcej gatunków przystosowanych do życia w cieple jest zdolnych do skolonizowania nowych obszarów, niż gatunków przystosowanych do życia w zimnie, które wycofują się z tych obszarów wraz z ociepleniem klimatu.

Ewolucyjne procesy tworzenia również nabierają tempa.

Populacje i gatunki zaczęły ewoluować, różnicować się, mieszańcować, a nawet specjalizować w nowym otoczeniu stworzonym przez człowieka. Dywergencja ewolucyjna doprowadzi w końcu do powstania dużej liczby gatunków siostrzanych na kontynentach i wyspach, na których zostały wprowadzone jako jednolite gatunki. Na przykład, wyraźna niezgodność rozrodcza rozwinęła się w ciągu zaledwie 200 lat pomiędzy wyjściowymi populacjami roślin chabrów (Centaurea) w Hiszpanii i wprowadzonymi populacjami tego samego gatunku w Kalifornii. Kiedy mieszkańcy Kalifornii powinni uznać te rośliny za rodzime?


Hybrydyzacja staje się szczególnie istotna,

ponieważ dochodzi do kontaktu wcześniej odseparowanych gatunków. Wskaźniki są zdumiewające: 88 krzyżówek pomiędzy rodzimymi i wprowadzonymi gatunkami roślin jest na tyle rozpowszechnionych, że zostały one oznaczone we florze Wysp Brytyjskich, podobnie jak 26 mieszańców pomiędzy dwoma lub więcej wprowadzonymi gatunkami (razem odpowiada to 8% z 1,377 gatunków roślin wyższych, które stały się zadomowione po wprowadzeniu). Na przykład, wprowadzone europejskie rośliny Rhododendron ponticum skrzyżowały się z północnoamerykańskim R. catawbiense, tworząc dynamiczną, samopodtrzymującą się populację, która jest znienawidzona przez konserwatorów przyrody i usuwana wielkim kosztem. Błędem jest przeznaczanie cennych i coraz bardziej ograniczonych funduszy na ochronę przyrody jako prowadzenia walki, której nie da się wygrać, zwłaszcza gdy wróg nie jest szczególnie szkodliwy.

Programy eliminacji powinny koncentrować się na problematycznych gatunkach nierodzimych, takich jak szczury i kozy na wyspach oceanicznych, gdzie inwestycja może przynieść długoterminowe korzyści i przywrócić gatunki rodzime. Próba zwalczania niecierpka gruczołowatego w całej Anglii, tylko dlatego, że jest obcy, jest stratą wysiłku.

Powstawanie gatunków przez mieszańcowanie będzie prawdopodobnie cechą charakterystyczną antropocenu.


Nowy hybrydowy gatunek muszki owocowej Rhagoletis zasiedlił inwazyjne wiciokrzewy w Ameryce Północnej. Gatunek pierwiosnka, Primula kewensis, powstał w wyniku hybrydyzacji i jest wciąż rozmnażany w londyńskim Kew Gardens. A pięć gatunków (Spartina anglica i cztery gatunki Senecio), które powstały w wyniku mieszańcowania pomiędzy gatunkami rodzimymi i introdukowanymi w Wielkiej Brytanii, zostały zadomowione. Co niezwykłe, wydaje się, że wprowadzenie roślin do Wielkiej Brytanii powiększyło światową listę gatunków. Te pięć gatunków (z flory liczącej 2711 gatunków zadomowionych i rodzimych) sugeruje tempo specjacji (0,00184 na gatunek pierwotny w ciągu ostatnich 150 lat) podobne do tempa wymierania ssaków w ciągu ostatnich 100 lat. Jeśli zostanie on utrzymany, bez kolejnych wymierań, to wystarczy do zwiększenia liczby gatunków roślin o 20% w ciągu 15 000 lat.

Zamiast często przedstawianych katastrofalnych spadków, dowody empiryczne wskazują raczej na ekologiczny wzrost liczby gatunków lądowych w większości regionów świata w ostatnich dziesięcioleciach i stuleciach, mimo że całkowita liczba gatunków na naszej planecie maleje.


Potrzebujemy bardziej wnikliwych badań naukowych nad tempem, w jakim różne procesy generują różnorodność. Łącznie mogą one doprowadzić do wzrostu liczby gatunków na Ziemi w okresie antropocenu (powiedzmy w ciągu miliona lat), pomimo faktu, że tracimy niezastąpione populacje, rasy, gatunki i ewolucyjnie odrębne taksony. Istnieją doskonałe argumenty za zachowaniem dzikiej przyrody, którą już mamy, ale trudniej jest zrozumieć, dlaczego naszą domyślną postawą wobec nowej bioróżnorodności jest antagonizm lub ambiwalencja. Jeden z ostatnich gatunków hybrydowych, Senecio eboracensis, wyginął wkrótce po tym jak pojawił się w Yorku, nie wzbudzając większego zainteresowania. W praktyce wydaje się, że nowe gatunki antropocenu są postrzegane jako znacznie mniej wartościowe niż te, które pojawiły się wcześniej.

Autor eseju jest profesorem ekologii i biologii. Jest entomologiem oraz specjalistą od ochrony środowiska na Uniwersytecie York w Wielkiej Brytanii. Jest byłym prezydentem Królewskiego Towarzystwa Naukowego Entomologów. Bada bioróżnorodność. Jest autorem 205 publikacji.

© Thomas, C. The Anthropocene could raise biological diversity. Nature 502, 7 (2013). https://doi.org/10.1038/502007a



Przygotowywanie tłumaczeń publikacji popularno-naukowych na język polski wymaga poświęcenia sporo czasu oraz zaangażowania merytorycznego.

Wyjaśnienie na wszelki wypadek. Nie z każdym artykułem, a tym bardziej w dziale esejów (prezentujących punkt widzenia autora), które tu się ukazują w formie tłumaczenia w całości lub we fragmentach autor tego bloga zgadza się całkowicie. Czasem artykuły zostają opublikowane, choćby dla dobra poznania różnych opinii i wyrobienia sobie własnej, lub z chęci poszerzenia odbiorców jakiś artykułów również na język polski. Za teksty odpowiada ta osoba, która się pod nim podpisała. Tłumacz może odpowiadać jedynie za poprawność tłumaczenia.

Tutaj polemika z esejem również z tego samego roku z Nature (2013): Antropocen: działanie ma sens.

Pszczoły w mieście a pasieki: list - reportaż - komentarze

Ilustracja odcinka podcastu

W czerwcu tego roku na portalu Nauka dla przyrody ukazał się list 38 naukowców adresowany do Pani Prezydent Miasta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz Rady Miasta Gdańska pt: "Stawianie uli nie pomaga pszczołom". Bezpośrednim powodem napisania listu były publikacje i akcje PR-owe w mediach dotyczące postawienia nowej i kolejnej pasieki miejskiej w Gdańsku. Organizatorem przedsięwzięcia jest urząd Miasta Gdańsk. List naukowców skłonił mnie do nagrania reportażu, którego meritum stanowią komentarze w formie wywiadów z siedmioma gośćmi, a w wśród nich naukowcy, którzy podpisali list oraz specjaliści od nauk zajmujących się pszczołami. Rozmawiamy na temat listu oraz zagadnień, które zostały w nim poruszone. Serdecznie zapraszam do odsłuchania w podkaście, a także zapoznania się z dyskusją, która była pokłosiem tego reportażu w kolejnym odcinku: https://www.warroza.pl/2021/08/pszczoly-w-miescie-pasieki-dyskusja.html

Rozdziały:

  • 00:00:00 Intro i chronologia wydarzeń


  • 00:20:21 dr hab. Marcin Zych: Mówienie o ochronie pszczół tylko w kontekście pszczoły miodnej jest po prostu pomyłką.


  • 00:47:26 prof. Jerzy Wilde: Wszystkie badania, które prowadzi się w Europie nie przystają do tego co dzieje się w Polsce, gdzie nie ma problemu ginięcia pszczół w tym głównie pszczół samotnych.


  • 01:14:50 prof. Józef Banaszak: Jestem do tego listu nastawiony sceptycznie. 10-20 pasiek miejskich po kilka uli nie zagrozi dziko żyjącym pszczołom.


  • 01:49:02 prof. Piotr Skubała: To jest antyskuteczne. Pomagając pszczole miodnej w mieście szkodzimy dzikim zapylaczom.


  • 02:11:23 dr hab. Monika Fliszkiewicz: Miasta mogą stanowić odpowiednie miejsce dla zróżnicowanych zgrupowań pszczół. Pszczoły stały się modne, ale 90% ludzi pod hasłem pszczoła kojarzy tylko pszczołę miodną.


  • 02:25:17 dr hab. Aneta Strachecka: Wszystko zależy od miasta. Są miasta gdzie moglibyśmy postawić kilka rodzin pszczelich i nic się nie będzie działo, a są miasta gdzie powinna być postawiona granica.


  • 02:48:16 Katarzyna Miesierka: Jest to zwrócenie uwagi na absurd niesienia pomocy gatunkowi niezagrożonemu, który działa na szkodę gatunków rodzimych.


  • 02:59:04 Zakończenie


  • Suplement: dr Michał Kolasa: Nie ma co się kłócić z danymi naukowymi. Nie bez powodu hodujemy pszczoły miodne. One mają bardzo duży potencjał do gromadzenia zasobów.

Lista publikacji omawianych w odcinku podkastu:

  1. List 38 naukowców
  2. Pasieka na uniwersytecie
  3. Pasieka w Parku Reagana
  4. Reportaż z Gazety Wyborczej
  5. Reportaż na portalu Nauka w Polsce
  6. Publikacja cytowana z Nature

Zdjęcia: https://www.researchgate.net

Produkcja podkastu wymaga dużego nakładu pracy. Jeżeli spodobał się Tobie odcinek możesz postawić mi dobrą kawę lub coś innego: https://tiny.pl/78v2j
Możesz także regularnie wspierać Radio Warroza za pomocą portalu Patronite: