Menu

Antropocen może sprzyjać wzrostowi różnorodności biologicznej

Ludzkość zapoczątkowała erę ekologicznych przemian. Nadszedł czas, by przemyśleć naszą irracjonalną niechęć do gatunków inwazyjnych, przekonuje prof. Chris D. Thomas w publikacji z Nature w 2013 roku.
Tutaj: polemika

Działalność człowieka bardzo zmienia środowisko, na co wskazuje opublikowany w 2013 roku raport Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC). Jednak nie wszystkie zmiany są złe. Jednym ze sposobów, w jaki zwierzęta i rośliny reagują na ocieplenie klimatu, jest na przykład migracja poza ich historyczne terytoria, tak jak to się dzieje, gdy są one przemieszczane do nowych regionów przez ludzi. Reakcja ludzi, którzy uważają się za "okupowanych" przez takie "obce" gatunki, jest często irracjonalna.

Celowe tępienie nowego - tylko dlatego, że jest nowy - nie jest już możliwe do utrzymania w świecie szybkich globalnych zmian.

Zdjęcie z nagrania filmu Zdjęcie z wywiadu z pszczelarzem
Stare nawłociowisko z dominacją organizmu ewolucyjnie skutecznego i hybrydyzującego pomiędzy gatunkami, dzięki czemu powstają ewolucyjne innowacje. Uznany powszechnie i prawnie za "szkodnika" w Polsce.

To prawda, że niektóre gatunki inwazyjne niszczą ekosystemy i mogą eliminować gatunki miejscowe. W związku z tym na przykład Komisja Europejska przyjęła przepisy mające na celu kontrolę "negatywnego" wpływu gatunków wprowadzonych w wyniku działalności człowieka, choć nie mówi dokładnie, jak należy zdefiniować ten wpływ. Trzeba jednak pamiętać, że jednocześnie ten sam proces może również zwiększyć różnorodność ekologiczną. Na każdy wprowadzony gatunek, który się pojawia, przypada średnio mniej niż jeden gatunek rodzimy. Wielka Brytania, na przykład, zyskała 1875 zadomowionych gatunków nierodzimych, nie tracąc nic na rzecz najeźdźców.

Rozwój ludzkości - okrzyknięty erą antropocenu – może również zwiększać różnorodność biologiczną w innych sposób.

Nowe siedliska antropogeniczne, takie jak pola uprawne i miasta, zwykle są siedliskiem mniejszej liczby gatunków niż pierwotnie, ale zawierają także gatunki, które wcześniej były tam rzadkie lub nieobecne. Zestaw nowych i starych siedlisk obejmuje więcej gatunków niż pierwotna roślinność - różnorodność siedlisk jest jednym z najsilniejszych czynników prognozujących różnorodność ekologiczną. Zmiany klimatyczne również mają wpływ na zwiększenie różnorodności regionalnej, ponieważ różnorodność ta wzrasta wraz z temperaturą i opadami, a obie te wartości rosną (średnio, ale nie wszędzie). Globalne różnice w różnorodności powodują, że więcej gatunków przystosowanych do życia w cieple jest zdolnych do skolonizowania nowych obszarów, niż gatunków przystosowanych do życia w zimnie, które wycofują się z tych obszarów wraz z ociepleniem klimatu.

Ewolucyjne procesy tworzenia również nabierają tempa.

Populacje i gatunki zaczęły ewoluować, różnicować się, mieszańcować, a nawet specjalizować w nowym otoczeniu stworzonym przez człowieka. Dywergencja ewolucyjna doprowadzi w końcu do powstania dużej liczby gatunków siostrzanych na kontynentach i wyspach, na których zostały wprowadzone jako jednolite gatunki. Na przykład, wyraźna niezgodność rozrodcza rozwinęła się w ciągu zaledwie 200 lat pomiędzy wyjściowymi populacjami roślin chabrów (Centaurea) w Hiszpanii i wprowadzonymi populacjami tego samego gatunku w Kalifornii. Kiedy mieszkańcy Kalifornii powinni uznać te rośliny za rodzime?


Hybrydyzacja staje się szczególnie istotna,

ponieważ dochodzi do kontaktu wcześniej odseparowanych gatunków. Wskaźniki są zdumiewające: 88 krzyżówek pomiędzy rodzimymi i wprowadzonymi gatunkami roślin jest na tyle rozpowszechnionych, że zostały one oznaczone we florze Wysp Brytyjskich, podobnie jak 26 mieszańców pomiędzy dwoma lub więcej wprowadzonymi gatunkami (razem odpowiada to 8% z 1,377 gatunków roślin wyższych, które stały się zadomowione po wprowadzeniu). Na przykład, wprowadzone europejskie rośliny Rhododendron ponticum skrzyżowały się z północnoamerykańskim R. catawbiense, tworząc dynamiczną, samopodtrzymującą się populację, która jest znienawidzona przez konserwatorów przyrody i usuwana wielkim kosztem. Błędem jest przeznaczanie cennych i coraz bardziej ograniczonych funduszy na ochronę przyrody jako prowadzenia walki, której nie da się wygrać, zwłaszcza gdy wróg nie jest szczególnie szkodliwy.

Programy eliminacji powinny koncentrować się na problematycznych gatunkach nierodzimych, takich jak szczury i kozy na wyspach oceanicznych, gdzie inwestycja może przynieść długoterminowe korzyści i przywrócić gatunki rodzime. Próba zwalczania niecierpka gruczołowatego w całej Anglii, tylko dlatego, że jest obcy, jest stratą wysiłku.

Powstawanie gatunków przez mieszańcowanie będzie prawdopodobnie cechą charakterystyczną antropocenu.


Nowy hybrydowy gatunek muszki owocowej Rhagoletis zasiedlił inwazyjne wiciokrzewy w Ameryce Północnej. Gatunek pierwiosnka, Primula kewensis, powstał w wyniku hybrydyzacji i jest wciąż rozmnażany w londyńskim Kew Gardens. A pięć gatunków (Spartina anglica i cztery gatunki Senecio), które powstały w wyniku mieszańcowania pomiędzy gatunkami rodzimymi i introdukowanymi w Wielkiej Brytanii, zostały zadomowione. Co niezwykłe, wydaje się, że wprowadzenie roślin do Wielkiej Brytanii powiększyło światową listę gatunków. Te pięć gatunków (z flory liczącej 2711 gatunków zadomowionych i rodzimych) sugeruje tempo specjacji (0,00184 na gatunek pierwotny w ciągu ostatnich 150 lat) podobne do tempa wymierania ssaków w ciągu ostatnich 100 lat. Jeśli zostanie on utrzymany, bez kolejnych wymierań, to wystarczy do zwiększenia liczby gatunków roślin o 20% w ciągu 15 000 lat.

Zamiast często przedstawianych katastrofalnych spadków, dowody empiryczne wskazują raczej na ekologiczny wzrost liczby gatunków lądowych w większości regionów świata w ostatnich dziesięcioleciach i stuleciach, mimo że całkowita liczba gatunków na naszej planecie maleje.


Potrzebujemy bardziej wnikliwych badań naukowych nad tempem, w jakim różne procesy generują różnorodność. Łącznie mogą one doprowadzić do wzrostu liczby gatunków na Ziemi w okresie antropocenu (powiedzmy w ciągu miliona lat), pomimo faktu, że tracimy niezastąpione populacje, rasy, gatunki i ewolucyjnie odrębne taksony. Istnieją doskonałe argumenty za zachowaniem dzikiej przyrody, którą już mamy, ale trudniej jest zrozumieć, dlaczego naszą domyślną postawą wobec nowej bioróżnorodności jest antagonizm lub ambiwalencja. Jeden z ostatnich gatunków hybrydowych, Senecio eboracensis, wyginął wkrótce po tym jak pojawił się w Yorku, nie wzbudzając większego zainteresowania. W praktyce wydaje się, że nowe gatunki antropocenu są postrzegane jako znacznie mniej wartościowe niż te, które pojawiły się wcześniej.

Autor eseju jest profesorem ekologii i biologii. Jest entomologiem oraz specjalistą od ochrony środowiska na Uniwersytecie York w Wielkiej Brytanii. Jest byłym prezydentem Królewskiego Towarzystwa Naukowego Entomologów. Bada bioróżnorodność. Jest autorem 205 publikacji.

© Thomas, C. The Anthropocene could raise biological diversity. Nature 502, 7 (2013). https://doi.org/10.1038/502007a



Przygotowywanie tłumaczeń publikacji popularno-naukowych na język polski wymaga poświęcenia sporo czasu oraz zaangażowania merytorycznego.

Wyjaśnienie na wszelki wypadek. Nie z każdym artykułem, a tym bardziej w dziale esejów (prezentujących punkt widzenia autora), które tu się ukazują w formie tłumaczenia w całości lub we fragmentach autor tego bloga zgadza się całkowicie. Czasem artykuły zostają opublikowane, choćby dla dobra poznania różnych opinii i wyrobienia sobie własnej, lub z chęci poszerzenia odbiorców jakiś artykułów również na język polski. Za teksty odpowiada ta osoba, która się pod nim podpisała. Tłumacz może odpowiadać jedynie za poprawność tłumaczenia.

Tutaj polemika z esejem również z tego samego roku z Nature (2013): Antropocen: działanie ma sens.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz